Te pradawne wersy, wypowiedziane przez animistycznego szamana, zapisał
holenderski misjonarz i badacz dr Hank van der Veen około 1960 roku podczas
pradawnego święta marok, odprawianego przez Toradżów z Celebes. Zapalnik
prehistorycznej bomby zaczął działać. Bo to, co dotąd przekazywano ustnie ze
stulecia na stulecie, z pokolenia na pokolenie, weszło do świata współczesnej
techniki, lotów kosmicznych, z powrotem do gwiazd, z których niegdyś przybyli
przodkowie Toradżów.
Dziś wyspa Celebes nazywa się Sulawesi i należy do
Indonezji, największego archipelagu Ziemi, obejmującego łańcuch wysp, ciągnący
się wzdłuż równika na przestrzeni ponad 5000 kilometrów. Pięć tysięcy kilometrów
równa się odległości od Hiszpaniii do Iranu. Wędrówki ludów między wyspami,
trwające wiele tysiącleci, zaowocowały barwną paletą kultur, jakiej nie ma
nigdzie indziej na naszej planecie.
Mieszkańcy Indonezji żyją w świecie
ogromnych kontrastów. Między dzielnicami banków a dzielnicami nędzy dzieci
oglądają filmy kung-fu albo amerykańskie kryminały i wysłuchują najnowszych
komunikatów o wynikach bundesligi. Tuż obok szaman odprawia święte obrządki, a
parę wysepek dalej 13 sierpnia 1995 roku odkryto zupełnie nieznane plemię
kanibali, żyjące w epoce kamienia i \"mieszkające nago na drzewach\". W
Indonezji żyje dziś około 350 grup etnicznych - każda ma własny język, własną
kulturę i własną religię.
Sulawesi leży na północ od Bali, na wschód od
Borneo i na zachód od Nowej Gwinei. Wyobrażamy sobie zwykle, że wyspy są okrągłe
bądź owalne. Ale Sulawesi zupenie nie pasuje do takich wyobrażeń. Przypomina
ośmiornicę, która rozpościera ramiona po Oceanie Spokojnym. Niczym pająk czyha,
zawieszona w niewidzialnej sieci, albo unosi się na grzebieniach fal piękna jak
orchidea. Jej wybrzeże jest tak poszarpane, że portugalscy odkrywcy długo
uważali ją za archipelag.
Fragment