Zadziwione

monady światła i barw

Spowalniam się, wahadełko

aż do zatrzymania czasu

Znów przeszywające ukłucie

wonnej czerni

Spływam rozmazaną kreską

z rysunków schizofrenika

bawię się

jadowitością barw

Opleciona pajęczyną światła

uwięzionego w

oczach węża

pławiącego się

w pulsującym cieple szyi

i duszacym wzroku

jego twórcy

Wije się światło wężowego oka

Obnaża światło demiurga

Krzyczy światło we mnie

Krzyżują się trzy spojrzenia

na ich płaszczyźnie

Kładziemy się swoimi

cieniami

grawitując siła źrenic

 

23.04.99  autor: Ola

 

Powrót