Magiczne Bestsellery

  |  

Promocje

  |  

Horoskop

  |  

Salon wróżb i magii

  |  

Magiczny Blog

  |  

Kontakt / O nas

  |  

Koszty dostawy

Zamknij [X]
Galeria
Mary McGrory
Mary McGrory
Galeria okno

Mary McGrory

Autor: John Norris
Ocena: 4.9 (7 ocen) Zobacz recenzje »
Typ produktu Ilość stron: 308
Oprawa: Twarda
Dostępność:
24 godziny + czas dostawy
Promocja!
Cena rynkowa: 49.90
Nasza cena:

39.42

Taniej o: 10.48 zł ( 21 % )
Ilość
Dodaj do schowka

Opis książki

Mary McGrory
Do tańszej wysyłki do kiosku Ruchu (za 1,99 zł) dla zamówień od 98,99 zł brakuje Ci 98,99 zł.
Sprawdź koszt dostawy

  • Odbiór paczki w kiosku Ruchu od 4,70 zł
  • Odbiór na stacji PKN Orlen od 8,70 zł
  • Odbiór paczki w paczkomacie od 8,70 zł
  • Odbiór paczki w placówce Poczty Polskiej od 8,70 zł
  • Paczka pocztowa (48h) od 10,70 zł
  • Przesyłka kurierska (24h) od 12,70 zł

Mary McGrory to dziennikarka, która za relację z afery Watergate, jako pierwsza kobieta w historii, zdobyła nagrodę Pulitzer Prize for Commentary. Ta niezwykła postać przez pięć dekad, w niezliczonych tekstach opublikowanych na łamach waszyngtońskich dzienników, kształtowała obraz amerykańskiej polityki.

Zaczynała jako recenzentka książek. Jej przewrotne teksty zwróciły uwagę redaktora naczelnego „The Washington Star”, który w 1954 roku wysłała ją do Capitol Hill na słynne przesłuchania Joseph McCarthy kontra Armia Stanów Zjednoczonych. Ta relacja sprawiła, że jej nazwisko stało się sławne. Od tego czasu nie było skandalu politycznego ani kampanii prezydenckiej bez jej komentarza. Prowokatorka o liberalnych poglądach, zagorzała przeciwniczka wojny w Wietnamie, atrakcyjna kobieta, która paliła i piła na równi z mężczyznami, na salonach spotykała się z najznamienitszymi postaciami epoki. Posiadała magnetyczną osobowość, propozycję łóżkową w towarzystwie agentów Secret Service czekających na klatce schodowej złożył w jej mieszkaniu przy kawie sam prezydent Lyndon Johnson.

Mary McGrory była zaangażowaną pasjonatką, która wszystkiego musiała doświadczyć sama: „Nie potrafię inaczej, muszę widzieć, muszę słyszeć. Nie chcę by ktokolwiek patrzył i słuchał za mnie” – powiedziała w jednym z wywiadów. Bez wątpienia była jedną z największych dziennikarek naszych czasów. Kiedy w 1998 roku odbierała National Press Award powiedziała: „Muszę wyznać, że zawsze było mi trochę szkoda ludzi, którzy nie pracują dla prasy”.



Przeczytaj darmowy fragment książki


Recenzje książki Mary McGrory - przeczytaj

opinie klientów:

Liczba recenzji: 7
Klaudia N. ( b...@gmail.com ) 2016-09-28 21:54:39, ocena: 5

Mary McGrory to amerykańska dziennikarka, felietonistka. Swoją karierę rozpoczynała od recenzowania książek, jednak gdy redaktor naczelny "The Washington Star" wysyła ją do Capitol Hill na przesłuchanie Josepha McCarthy całe jej życie nabiera rozpędu, a ona sama chwyta wiatr w żagle.

Zostaje zauważona przez wiele wybitnych postaci, a sama zyskuje w oczach wydawców, którzy są zafascynowani jej lekkim piórem i zakochani w jej słowie pisanym. Felietony, które od tej pory zaczyna tworzyć zdobywają serca czytelników, choć zdarzają się też przeciwnicy jej liberalnych poglądów i ostrej, szczerej krytyki. Po jednym z najsławniejszych felietonów Mary na temat zejścia ze sceny Nixona jeden z czytelników napisał: "Wiem, że to typowe dla Irlandczyków kopać leżącego, ale nawet Irlandczycy są istotami ludzkimi, które muszą gdzieś w głębi serca mieć choć szczyptę litości". Styl Mary był niekonwencjonalny.

Mary była kobietą pełną wdzięku, która bywała na salonach i poznawała mnóstwo znanych osobistości. Norris opowiada o jej relacjach z samym Kennedy, prezydentem USA. Była jego przyjaciółką, która stanowiła pewną skarbnicę rad. Brała udział w jego kampanii, choć do samego końca nie wierzyła w polityczną wygraną. Żaden wyścig do Białego Domu nie mógł ją ominąć.

Pokazała, że kobiety również mają coś do powiedzenia i nawet na scenie politycznej są w stanie się utrzymać, nawet na wysokiej pozycji. Choć w tamtych czasach dziennikarek było jak na lekarstwo. Jak sama Mary zauważyła "Bycie reporterką w męskim świecie waszyngtońskiego dziennikarstwa lat czterdziestych i pięćdziesiątych oznaczało protekcjonalne traktowanie lub wyłączenie poza nawias albo obie te rzeczy naraz".

Była osobą dowcipną, inteligentną, trwale dążącą do celu. Ponadto została pierwszą wolontariuszką w sierocińcu Świętej Anny, to właśnie za jej namową bracia Kennedy pomagali jej w opiekowaniu się dziećmi, a nawet jedne ze Świąt Bożego Narodzenia zostało zorganizowanych w Białym Domu. Radości nie było końca.

Jeden z felietonów, opowiadający o pogrzebie prezydenta USA ścisnął moje serce, powodując łzy. To właśnie wtedy przekonałam się, że jest to jedna z lepszych książek, które każda osoba zainteresowana dziennikarstwem bądź polityką powinna przeczytać.

W całości znajdziemy również historię jej burzliwego romansu z reporterem, który zakończył się bolesnym zawodem. Dziennikarka odstawiła uczucia na boczny tor, ze strachu o karierę. To właśnie dzięki jej zaangażowaniu stała się najważniejszą publicystką polityczną w kraju, której komentarze znają wielcy dziennikarze. W 1975 dzięki artykułowi o aferze Watergate została jej przyznana nagrodę Pulitzera.

John Norris przedstawił biografię słynnej dziennikarki w sposób ciekawy i ujmujący. Napisał książkę na podstawie podań znalezionych w archiwum, ale również przeprowadzając liczne badania, rozmawiał z rodziną i przyjaciółmi samej bohaterki. Na końcu znajdziemy ponad 700 przypisów z całej lektury, które wyjaśnią wiele niezrozumiałych kwestii.

Recenzja znajduje się również na www.zksiazkadolozka.blogspot.com
Karolina M. ( k...@wp.pl ) 2016-09-22 12:14:19, ocena: 5

Ostatnio zdarza mi się wychodzić poza własne granice i słabości. Czytam nawet to czego rzekomo nie lubię czy też mnie nie interesuje. Co najciekawsze i co bardzo przypadło mi do gustu to fakt iż jak na razie się nie zawiodłam i wszystko co mam za sobą, a nie było regułą sprawia mi wiele radości, dostarcza niemało rozrywki i dostarczyło wiele ciekawych informacji. Co zachęciło mnie do sięgnięcia właśnie po tą pozycję? Na pewno nie fakt, że książka jest biografią. Dodatkowo nie okładka, która wydawała mi się taka nijaka. Czarno - białe zdjęcie z dodatkiem czerwonego tytułu nie zachęcało. Hasło: "Pierwsza królowa dziennikarstwa" też nie była w moim stylu, więc co? Fakt, że kobieta swoją karierę zaczynała jako... recenzentka książek! Wydało mi się to tak bliskie mojemu sercu, że musiałam poznać jej historię. Szczególnie, przyznaję iż nie znałam i nie kojarzyłam jej praktycznie w ogóle co po przeczytaniu tej pozycji uważam za wręcz niewiarygodne!

Mary McGrory to kobieta o korzeniach irlandzko - niemieckich. Jednak od młodości utożsamiała się zdecydowanie z Irlandią. Karierę zaczynała jako recenzentka książek, ale pisała tak przewrotne, zabawne, a czasami ironiczne czy sarkastyczne teksty, że zwróciła na siebie uwagę redaktora naczelnego "The Washington Star". 1954 roku wysłał ją na przesłuchania McCarthy'ego. Jej relacje spowodowały, że nazwisko McGrory stało się sławne i rozpoznawalne. Od tego czasu nie powstrzymywała się przed komentarzami czy felietonami. Nie było szans by jakikolwiek skandal nie został okraszony jej komentarzem. Polityka stała się jej konikiem. Jeździła na kampanie prezydenckie, ale też spotykała się z najznamienitszymi postaciami na salonach - sama takie organizując. Jednak jej drugą stroną był fakt, że z całego serca i bez wahania poświęciła się wolontariatowi. Prawie rok w rok na cele charytatywne potrafiła przekazać 50 tysięcy dolarów, mało tego umiała namówić do tego innych znanych ludzi w tym Roberta i Johna Kennedych. To co zrobiła dla sierocińca Świętej Anny nie powinno być jej nigdy zapomniane. Potrafiła być "równą babką" - paliła jak smok i piła jak facet, umiała przebić się przez każdą ścianę, nie wahała się pisać tego co myśli. Byłą prowokatorką o liberalnych poglądach, otwarcie mówiła co o kim sądzi, ostra przeciwniczka wojny w Wietnamie, miała przyciągającą osobowość i atrakcyjny wygląd. Jednak jej życie prywatne było tajemnicą praktycznie dla każdego. Do końca życia bezdzietna panna - a wszystko to mimo miłości do dzieci i kulki romansów. Niczego się nie bała, dostała wiele nagród w tym Nagrodę Pulitzera w kategorii "Komentarz" czy John Chancellor Award Excellence in Journalism czyli nagroda za wybitne zasługi dla dziennikarstwa. Najsławniejsze jej słowa wypowiedziane w jednym z wywiadów to: "Nie potrafię inaczej, muszę widzieć, muszę słyszeć. Nie chcę by ktokolwiek patrzył i słuchał za mnie". Musiała być wszędzie, nie tolerowała przekazywania informacji. Jeśli czegoś nie widziała lub nie słyszała to tego nie komentowała. Kiedy zaś w 1998 roku odbierała nagrodę National Press Award powiedziała: "Muszę wyznać, że zawsze było mi trochę szkoda ludzi, którzy nie pracują dla prasy".

Wiele można się z tej pozycji dowiedzieć. Nie tylko o samej Mary, ale i o polityce czy sytuacji kobiet w jej czasach. Żyła długo i szczęśliwie - do końca dni pracując tak jak kochała. Zmarła mając 85 lat. Miała udar co zakończyło się problemami z porozumiewaniem - nie była w stanie pisać i mówić, a jednak to w tedy usłyszała chyba najmilsze słowa jakich mogła się spodziewać. W sierocińcu od pamiętnych czasów zajmowała się każdym dzieckiem, niejednemu pomogła uporać się z problemami. Jednym z takich dzieci był pewien chłopiec, któremu dzięki Mary udało się uporać z wadą wymowy. Gdy McGrory była w sierocińcu już po udarze chłopiec usiadł jej na kolanach, a do siostry zakonnej powiedział:

"Kiedy ja nie potrafiłem czytać i potrzebowałem pomocy, Mary Gloria miała dla mnie czas. Pomogła mi. Teraz Mary Gloria nie umie zbyt dobrze czytać i potrzebuje pomocy, więc ja jej czytam" *

* - Cytat z "Mary McGrory" John Norris - str 277

Książki nie da się szybko zapomnieć. Robi ogromne wrażenie i niesamowicie się cieszę, że zdecydowałam się po nią sięgnąć. Coś innego, coś niesamowitego, coś fascynującego. Przeczytaj nawet jeśli biografia, dziennikarstwo czy polityka to nie Twój świat. Moim nie jest ani jedno, a jednak pozycja była dla mnie balsamem dla duszy. Polecam!
Królewskie R. ( k...@wp.pl ) 2016-07-20 17:59:15, ocena: 5

Mary McGrory była nie tylko wspaniałą dziennikarką, ale i niezwykła kobietą. Zawsze domagała się uwagi. I zyskała ją. Jedni ją kochali, inni nienawidzili i próbowali zmieszać z błotem. Jednak to ona zmieszała z błotem prezydenta Nixona i to niejednokrotnie. Ciężko pracowała nad realizacją swoich marzeń. Ale w końcu osiągnęła sukces. Niestety musiała wiele poświęcić: męża i dzieci. Dla niektórych byłaby to zbyt wysoka cena za bycie dziennikarką i zadawanie podchwytliwych pytań politykom.

Mary zaczynała jako recenzentka książek. Pragnęła jednak czegoś więcej. Początkowo powoli wspinała się na szczeble swojej kariery, później poszło błyskawicznie. Stała się jedną z najbardziej znanych dziennikarek. Jej teksty czytały całe Stany Zjednoczone. Osobiście znali ją także politycy. Była największym wrogiem Nixona oraz przyjacielem J.F. Kennedy'ego oraz całej rodziny.

Teksty wychodzące spod pióra Mary były nowością wśród innych artykułów pojawiających się w gazetach. Ona nie pisała suchych faktów, ale starała się wszystko opowiedzieć. Jej teksty maiły charakter intymny. Były odważne i innowacyjne, chociaż sama tak tego nie odbierała. Nie wahała się użyć sarkazmu, co nadawało polotu jej artykułom.

Książka ta opowiada o życiu Mary. Tym prywatnym i przede wszystkim zawodowym. Poznajemy ją jako kobietę z krwi i kości. Autor nie próbuje osładzać Mary, nie przedstawia jej jako świętej. Pokazuje jej wady i zalety. Niejednokrotnie przywołuje opinie jej bliskich, którzy szczerze przyznają, że McGrory bywała nieznośna.

John Norris świetnie się spisał przedstawiając nietuzinkową, prawdziwą, czasem wyszczekaną Mary McGrory. Żałuję, że nie miałam okazji wcześniej zainteresować się tą postacią, że nie przeczytałam jej rubryki, że nie żyła dłużej...

.
Agnieszka M. ( a...@gmail.com ) 2016-07-15 12:55:27, ocena: 4

Czym się zajmuje dziennikarz - wszyscy doskonale wiedzą. Ale czy zapytawszy kto był pierwszą królową dziennikarstwa, otrzymamy prawidłową odpowiedź? Pewnie nie. Dlatego z pomocą przychodzi nam Wydawnictwo Kobiece z książką "Mary McGrory. Pierwsza królowa dziennikarstwa".

Mary to obracająca się w środowisku politycznym dziennikarka. Jej początki były niesamowicie ciężkie. Nikt nie chciał publikować jej tekstów w gazecie, ponieważ w tym czasie prym w tej dziedzinie wiedli mężczyźni. Zaczynała od recenzowania książek, aby później stopniowo wspinać się po szczeblach kariery, po marzenia. Uczestniczyła w życiu Białego Domu, miała bliski kontakt z prezydentem. Posiadała lekkie pióro, którego zazdrościł jej nie jeden dziennikarz. Relacjonowała przemówienia najważniejszych politycznych osobistości, brała udział w kampaniach wyborczych.

Kobieta prócz nieprawdopodobnego zacięcia dziennikarskiego udzielała się także w inny sposób. Wspomagała porzucone dzieci, wspierała akcje charytatywne. Miała ogromne serce. Nigdy nie zapominała o potrzebujących. Z ogromną stanowczością odmawiała odpowiedzi na pytania dotyczące jej życia prywatnego. Miłości, jakich doświadczała, były w największej mierze krótkotrwałe bądź platoniczne. Przeżywane w skrytości serca. Odnoszę więc wrażenie, że dziennikarstwo było dla Mary McGrory całym życiem, światem.

Biografia na jaką miałam ogromną ochotę, nie spełniła moich oczekiwań. Chciałam, bardzo chciałam przeczytać rzeczywiście biografię a dostałam książkę w większej mierze o polityce. Niemniej jednak imponujące jest to, że John Norris pokusił się o napisanie tejże pozycji. Na pewno nie było to proste zadanie, wymagało zapewne spędzenia mnóstwo godzin w archiwalnych czeluściach bibliotek. Chylę czoła. Z zainteresowaniem pochłaniałam słowa o pracy charytatywnej Mary, jej cichych miłostkach. Reszta mnie nużyła, niestety. Albo to nie czas na taką literaturę, albo po prostu nigdy z polityką będę za pan brat. .
Maria Z. ( m...@wp.pl ) 2016-07-11 10:57:44, ocena: 5

Gdy pierwszy raz popatrzyłam na tę okładkę, nieszczególnie mnie przyciągnęła. Zdążyłam dostrzec tylko czerwony tytuł i czarno-białą fotografię kobiety na okładce - domyśliłam się, że jest to biografia, więc zrezygnowałam z chęci przeczytania tej książki. Dopiero, gdy zobaczyłam podtytuł: "Pierwsza królowa dziennikarstwa" - wiedziałam, że ta książka jest dla mnie lekturą obowiązkową!

Usłyszałam ostatnio, że potrzebne są nam "ideały", osoby, z których będziemy chcieli brać przykład, które będą dla nas, swojego rodzaju, wzorem, autorytetem godnym naśladowania. Myślę, że właśnie za taki wzór dla przyszłych dziennikarek można uznać Mary McGrory. Celowo piszę dziennikarek, ponieważ mężczyźni powinni raczej znaleźć sobie męski odpowiednik tej niesamowitej kobiety, ale oczywiście dziennikarze również powinni znać tę książkę - w końcu, muszą mieć tę świadomość, że w wielu kwestiach kobiety są równie dobre (a nierzadko nawet lepsze).

"Wyznawała zasadę, że jeśli nie widziałeś czegoś sam i sam nie zadawałeś na ten temat pytań, to nie masz prawa o tym pisać."

Mary McGrory swoją pracę dziennikarską rozpoczęła jako recenzentka książkowa. Jednak jej kariera zaczęła się rozwijać w momencie, gdy dostała propozycję relacjonowania przesłuchań McCarthy'ego. Nie mogła zmarnować tej szansy; dzięki niej stała się bardziej popularna, i także właśnie wtedy zrozumiała, że chciałaby pisać o polityce. A przez swoje lekkie pióro, bezstronne i zawsze subiektywne oceny, szybko okazała się bezkonkurencyjna.

W czasach, w których żyła Mary, kobiet-dziennikarzy było niewiele, dlatego niekiedy była traktowana przez mężczyzn wyjątkowo. Nosili jej bagaże, pomagali nosić ciężkie rzeczy, chętnie z nią rozmawiali pomimo tego, że była kobietą. Była bardzo wpływowa, wszędzie była znana i lubiana. Organizowała także często większe przyjęcia, na które zapraszała wiele znanych osób: senatorów, dziennikarzy, przyjaciół. Zawsze na tych spotkaniach wybierała towarzystwo mężczyzn, z którymi chętnie piła, paliła i, rzecz jasna, rozmawiała o polityce.

Oprócz tego, żeby było jeszcze zabawniej - dla zupełnego przeciwieństwa - Mary była wolontariuszką w sierocińcu Świętej Anny, a wielu swoich "znanych przyjaciół" - na przykład Johna i Roberta Kennedych - zachęcała do włączała się w pomoc dzieciom. Także dzięki jej wpływom, jedno bożonarodzeniowe przyjęcie dla dzieci odbyło się Białym Domu.

"Swobodny dostęp był dla niej wartością niezbędną. Mówiła: "Muszę widzieć, muszę słyszeć. Jestem nieskomplikowana"."

W biografii napisanej przez Johna Norris'a nie mogło zabraknąć również bogatej bibliografii. Autor w całej książce odwołuje się tylko do sprawdzonych źródeł, tj. licznych artykułów i felietonów Mary McGrory i jej przyjaciół, dzięki czemu na końcu książki możemy znaleźć aż 747 przypisów. Szczerze, jeszcze nie spotkałam się z tym, żeby autor książki wypisywał tyle źródeł. Ale to tylko dobrze świadczy o autorze, że nie poszedł na łatwiznę i nie napisał "ogólnej" literatury przedmiotu - wypisał wszystko szczegółowo, z niezwykłą dokładnością - dzięki czemu powstała tak wspaniała i konkretna biografia.

Mary McGrory przez swoją pewności siebie i pewności tego, co robiła, szybko stała się znana niemal w całym Waszyngtonie, a dzisiaj także na całym świecie. Koledzy z branży mieli prawo bać się jej, bo jej felietony, choć często krytykowane przez opinie publiczną, były bardzo popularne. Dlatego, dzięki swojej odwadze i determinacji, moim zdaniem, powinna być uznawana za przykład dla przyszłych dziennikarzy (a szczególnie tych, którzy chcą pisać o polityce).

Sama kiedyś bardzo interesowałam się dziennikarstwem (choć nie tym związanym z polityką), dlatego ta biografia bardzo mnie zaciekawiła. Postać Mary McGrory jest według mnie dobrym przykładem dla dziennikarzy - choć nie tylko - każdy powinien chociaż trochę ją znać. Dlatego polecam każdemu.

miedzy-brzegami.blogspot.com.
Krystyna D. ( k...@gmail.com ) 2016-06-30 18:38:32, ocena: 5

Mary McGrory

Amerykańska dziennikarka i publicystka .

Początkowo związana z redakcją "Boston Herald", od 1947 z "Washington Star". W 1954 relacjonowała przesłuchania komisji senatora McCarthy'ego.

Jako zdecydowana przeciwniczka wojny wietnamskiej i krytyk polityki Nixona znalazła się na "czarnej liście" przeciwników prezydenta. Artykuły o aferze Watergate przyniosły jej nagrodę Pulitzera w 1975.

W 1981 po zamknięciu "Washington Star" przeszła do "The Washington Post".

źródło: Wikipedia

Kobieta

Mary McGrory była przede wszystkim przedstawicielką naszej płci.

Nigdy nie wyszła za mąż, nie miała dzieci, otaczała ją liczna rodzina, choć mało kto widział ja taką, jaka była naprawdę - w chwilach samotności, w domu, w ogródku, pośród własnych myśli.

Aktywnie działała na rzecz sierot. Rocznie potrafiła przekazać nawet 50 tysięcy dolarów na cele charytatywne. Rozwijała, kształciła, uczyła swoich małych wielbicieli szacunku do pracy. Dawała im radość, oferowała niewielkie przyjemności. Zasięg jej czynów sięgał dużo dalej, niż można by się spodziewać. Korzystając z przywilejów, które dostarczała jej pozycja jednej z najlepszych dziennikarek, swoimi felietonami wzywała polityków do rewizji ich zachowań i podjęcia określonych działań.

Do pomocy w Świętej Annie potrafiła zmobilizować nie tylko najbliższe otoczenie, ale również głowy państwa i współpracowników.

Nie było dla niej granic, gdy w grę wchodziło szczęście dzieci i ich przyszłość.

Zrealizowała się jako matka, chociaż nie dane jej było założyć rodzinę.

Aktywistka

Przez cały okres swojej działalności mocno i nieustępliwie trzymała się swoich przekonań. Zapalona przeciwniczka wojny i wyścigu zbrojeń, liberalny głos wśród prawicowej zawieruchy. Jej felietony o szkodliwości broni jądrowej i niebezpieczeństwie, które ze sobą niesie, czytały miliony.

Tacy potężni, tacy bogaci, tacy silni i nie możemy wymyślić nic innego, tylko iść na wojnę. Ojcowie założyciele zalaliby się łzami.

Mary McGrory o wojnie

Nie powoływała się na suche formułki, niesprawdzone przypuszczenia, uderzała w struny, które wywoływały reakcje w każdym obywatelu USA. Historie powzięte z życia przekształcała w opiniotwórcze narzędzie.

Dziennikarka

Zawsze na czas. Zawsze z notatnikiem w ręku.

Przez długo czas Mary McGrory pozostawała jedyną kobietą w zdominowanym przez mężczyzn zawodzie. Zrobiła coś, co dla wielu pozostaje jej największym osiągnięciem. Wybiła się. Stworzyła swój wizerunek, a raczej pozwoliła, by wykreował się na jej dokonaniach.

Swoją wewnętrzną siłą, apodyktycznością, pewnością siebie, zalotnością, z przewrotnym uśmiechem na ustach manipulowała zastępami mężczyzn. Wydawała polecenia, które spełniali bez szemrania. Nosili za nią walizki, ustępowali miejsca. Przeszła etapy od najbardziej pożądanej na szczytach władzy do słodkiej staruszki. Jednak niezależnie od stanu zdrowia i ciała pozostawała kimś, komu chciało się wyznać swoje grzechy. Rozmowa z nią była za każdym razem tak samo lekka, delikatna i pełna normalności i ciepła. Domowa Mary przywodziła na myśl rodzinne strony, irlandzki humor i zadziorność. Usypiała ofiarę, by w następnej chwili uderzyć i uzyskać informacje, o które dziennikarze się zabijali.

Nikt nie miał jej tego za złe. Póki jej felieton lub reportaż nie pojawił się na pierwszych stronach wielu gazet.

-To nie jest kwestia naruszania przepisów prawa - powiedział Haldeman. - To kwestia maksymalnego wykorzystania przepisów prawa tak, abyśmy to my odnieśli korzyści, a nie kto inny.

Współpracownik Nixona po stworzeniu czarnej listy*

* czarna lista - lista zawierająca dwudziestu najbardziej znienawidzonych przez Nixona przeciwników i wrogów politycznych. Znalazło się na niej również nazwisko Mary.

Pisała ostro, bezkompromisowo, czasami stronniczo, ale zawsze z pełną rzetelnością i talentem. Trafiała do serc lub podburzała umysły. Ludzie ją kochali lub jej nienawidzili. Na informację nigdy nie czekała, zdobywała je z pierwszej ręki. Pogłoski nie miały dla niej żadnej wartości.

Mimo wybitnych dokonań na polu zawodowym i prywatnym, nigdy nie nadawała się na panią domu. Czas wolała spędzać z mężczyznami, feministki traktowała raczej obojętnie, a wszelkie słowa sprzeciwu kilkoma wyrażeniami potrafiła odrzeć z jakiejkolwiek racjonalności.

Mary McGrory była filarem ówczesnego społeczeństwa, tak wielką siłą, że w jej stronę zwracały się całe rzesze ludzi. Tematyka jej tekstów mogła dotyczyć ogrodnictwa, problemów społecznych lub polityki, ale zawsze wywoływała silne emocje - zachwyt lub odrzucenie.

Z nikim się nie patyczkowała, gdy trzeba było, wracała do czystego obiektywizmu. Z uporem obstawała przy swoich przekonaniach. Rzadko kiedy cofała słowa. U polityków wywoływała zgagę, u przyjaciół dreszcz ekscytacji, u kochanków - pożądania. Jej charyzma nie miała granic.

Kobieta opoka. Królowa dziennikarstwa. Ikona stylu. Wzór dla pokoleń.

To tylko kilka z określeń, które należą się tej niesamowitej kobiecie.

Polityka

Norris w obiektywny sposób zarysowuje obraz Mary. Nie skupia się na wadach, ani na zaletach. Pozwala czytelnikowi, zachęca go, by sam wysnuł wnioski i ustosunkował się do słów i czynów tej słynnej kobiety.

Jednocześnie stykamy się także z szerokim spectrum polityków, doradców i światowych postaci, które zagościły w życiu Królowej dziennikarstwa. Było ich wielu, każdy z nich do jej życia wniósł coś wyjątkowego. Niektórych mieszała z błotem, innych hołubiła. Kobieta wielu talentów, niczym kwiat w stronę słońca, zwracała się w kierunku silnych, charyzmatycznych mężczyzn.

Mamy okazję szczegółowo zapoznać się z największymi aferami, ustrojem USA i sposobem, w jaki prowadzi się tam kampanie. Przewracając strony wstępujemy w kolejne dekady, obserwujemy zmiany na świecie. Wojny, upadki, wzloty i krachy gospodarcze.

Norris nie szczędzi nam wrażeń.

Przedstawia nam postać Królowej, składa jej hołd, oddaje wady i zalety, ale przede wszystkim kłania się kobiecie, która swoim dorobkiem dziennikarskim umożliwiła rzetelne odtworzenie minionych dziesięcioleci.

"Mary McGrory. Pierwsza królowa dziennikarstwa" to pozycja, która nosi cechy reportażu, jednak, podobnie jak teksty Mary, nie pozwala zamknąć się w sztywne ramy.

Świetna książka, perfekcyjnie napisana, o kobiecie w świecie polityki na przestrzeni lat.

Kryśka.
Bookendorfina I. ( p...@wp.pl ) 2016-06-30 06:52:49, ocena: 5

"Mary McGrory sprawiła, że zmienił się pogląd na to, kogo jesteśmy skłonni zaakceptować jako dziennikarza, i zrewolucjonizowała to, w jaki sposób mówimy o polityce..."

Biografia, po którą sięgnęłam z wielkim zaciekawieniem wynikającym z zawodowych zainteresowań. Chciałam poznać bliżej sylwetkę Mary McGrory, niesamowitej kobiety funkcjonującej w świecie dziennikarstwa politycznego, w połowie dwudziestego wieku całkowicie zdominowanego przez mężczyzn. Tylko teksty panów mogły ukazywać się na opiniotwórczych stronach gazet i komentarzach redakcyjnych głównych amerykańskich dzienników. Książka spełniła moje oczekiwania, nie tylko dostarczając sporej wiedzy na temat Mary jako człowieka i dziennikarza, ale również przybliżając mocno rozbudowane tło dokonujących się zmian od lat sześćdziesiątych w amerykańskiej prasie, kształtowania trendów i wzajemnych zależności. Poznajemy wiele szczegółów z publicznego życia osób z pierwszych stron gazet pełniących ówcześnie najważniejsze funkcje w państwie. Widać, że autor spędził mnóstwo czasu w bibliotecznych archiwach, docierając do wielu tomów ze wzmiankami o McGrory, przeprowadzając wyczerpujące badania i analizy na jej temat. Przedstawiony w biografii obraz dziennikarki wydaje się rzetelny i prawdziwy, dostrzegający jej znaczący dorobek, jednocześnie pozbawiony cech podkoloryzowania postaci. Książka prowadzi czytelnika lekką i wciągającą narracją, mnóstwo w niej przydatnych informacji, podanych w atrakcyjnej i przystępnej formie. Liczne cytaty z wypowiedzi Mary, fragmenty jej artykułów, prywatnych listów i spostrzeżeń, znacznie wzbogacają publikację, podnosząc jej wiarygodność i stopień nasycenia ciekawości czytelnika.

Poznajemy początki pracy Mary jako recenzentki książek, później stopniowo wykorzystywane szanse sukcesu zawodowego, relacjonowanie kongresowych posiedzeń, przesłuchań, przemówień głów państwa, kampanii wyborczych, przybliżanie kandydatów, ich programów, poglądów na sprawy społeczne i gospodarcze. Jej unikalny styl pisania charakteryzowała lekkość pióra, świeże spojrzenie, odwaga, innowacyjność, krytyczny, błyskotliwy i uszczypliwy dowcip. To prekursorka trendu zacierania się granicy między czystym reportażem a komentarzem. Potrafiła niezwykle sugestywnie i przenikliwie obserwować otoczenie, ludzi i przebiegające wydarzenia. Rzadko się myliła, a jej błędy wynikały z niezwykle krótkich terminów oddania tekstów do druku. Zaledwie raz, w całej swojej karierze, przekroczyła wyznaczoną datę, i to też z przyczyn całkowicie od niej niezależnych. McGrory z łatwością poruszała się w tematyce kampanii przeciwko udziałom wojennym w Wietnamie, Iraku, działalności antynuklearnej czy afery Watergate. Z odwagą i determinacją nie poddawała się naciskom polityków i sztabów public relations na zmiany w tekście czy porzucania podejmowanego tematu, celnie i bezpośrednio zadawała niewygodne pytania. Została nagrodzona licznymi prestiżowymi wyróżnieniami, między innymi jako pierwsza kobieta otrzymała Nagrodę Pulitzera w kategorii "Komentarz".

Z zainteresowaniem śledzimy kształtowanie się jej wizerunku jako najbardziej cenionej publicystki politycznej w USA, cieszącej się dużym szacunkiem i popularnością, nowoczesnej kobiety odnoszącej ogromny sukces zawodowy. Pełne poświęcenie pracy, jej całkowite oddanie i chęć relacjonowania najważniejszych wydarzeń z amerykańskiej polityki, pozostawiały niewiele możliwości spełnienia w życiu osobistym. Bardzo niechętnie odnosiła się do pytań z dziedziny jej życia prywatnego, odrzucając je z całą stanowczością. Tym niemniej, autorowi udało się przybliżyć nieco Mary także od tej strony, poznajemy jej stosunek do miłości, związków, aborcji czy religii. W książce znajdziemy również wiele informacji o jej działalności charytatywnej, wieloletniego i znaczącego wspierania sierocińca, występowania w roli organizatorki imprez i uroczystości dla dzieci. McGrory potrafiła nakłonić ludzi do współpracy, zachęcić ich do czynów, których dla nikogo innego by się nie podjęli.

bookendorfina.blogspot.com.
Szczegóły książki Mary McGrory
  • Tytuł: Mary McGrory
  • Autor: John Norris
  • Wydawnictwo: Kobiece
  • Oprawa: Twarda
  • Rok wydania: 2016
  • Ilość stron: 308
  • Stan: nowy, pełnowartościowy produkt
  • Model: 9788365170293
  • Język: polski
  • Podtytuł: Pierwsza królowa dziennikarstwa
  • Oryginalny tytuł: Mary McGrory. The First Queen of Journalism
  • Tłumacz: Białek Maria
  • Nr wydania: 1
  • ISBN: 9788365170293
  • EAN: 9788365170293
  • Wymiary: 16.5x23.5x2 cm
Podobne produkty
Mnisi i ja - Literatura Mnisi i ja

Cena: 23.92 zł
Promocja z: 29.90
40 lekcji od najsłynniejszego mistrza zen Po śmierci ojca instruktorka jogi Mary Paterson poczuła, że straciła swoje miejsce na Ziemi – czuła się samotna, była rozżalona i sfrustrowana. W poszukiwaniu spokoju i bezpiecznej przystani udała się do buddyjskiego klasztoru w Plum Village, we......
Wychowawcze czary-mary - Dzieci i młodzież Wychowawcze czary-mary

Cena: 22.14 zł
Promocja z: 27.00
Ta książka jest jak tlen dla Twojej rodziny W konfrontacji ze swoim ukochanym dzieckiem czasami tracisz grunt pod nogami. Brakuje Ci oddechu, kurczowo łapiesz się każdej wychowawczej brzytwy. Nie wiesz, jak przekonać dwulatka do zjedzenia szpinaku, nie masz pomysłu na wprowadzenie reguł zawieszenia....
Wiara w świecie bizantyjskim - Religioznawstwo Wiara w świecie bizantyjskim

Cena: 33.20 zł
Promocja z: 40.00
Bogato ilustrowana książka odsłaniająca przed nami intrygującą zagadkę Cesarstwa Bizantyńskiego. Jest ona doskonałym wprowadzeniem do dziejów i kultury tego fascynującego państwa, dla którego wiara chrześcijańska miała tak istotne znaczenie. Ujmuje ona w syntetyczny sposób okres od 330 do 1453......
Development of the Eve-Mary Antithesis since the Catechism Of The Council Of Trent  until the Catechism Of The Catholic Church (1566-1992) - Religia Religioznawstwo Teologia Development of the Eve-Mary Antithesis since the Catechism Of The

Cena: 14.25 zł
Promocja z: 15.00
God has revealed the truth about Himself and about creation in two ways. He has contained natural revelation inside the man and the environment. An interpersonal dialogue between God and man, allied with supernatural Revelation. It contains two trends: the Holy Bible and Tradition. Sources of the......
5 sposobów na miłość - Miłość, partnerstwo, przyjaźń 5 sposobów na miłość

Cena: 18.59 zł
Promocja z: 19.99
Czy wzbogacenie pożycia seksualnego przywróci uczucia w "gasnącym" związku? Czy jesteśmy skazani na wieczność z jednym partnerem? Zaprogramowani na stablizację? Czy seks jest nieodzownym elementem "bycia ze sobą"? Autor "5 sposobów na miłość" dowodzi, że szczęśliwe życie możliwe jest także w innych....
Sklep prowadzony przez Glosel sp. z.o.o. sp.k., ul. Kolejowa 12E/3, 15-701 Białystok
Copyright © 2004-2016 CzaryMary.pl
CzaryMary.pl korzysta z technologii cookies, przeczytaj więcej na ten temat tutaj.
Mapa galerii: 1 | 2 | produkty niedostępne T
Stany Zjednoczone: koszt dostawy już od 47,90 zł!*
Aby sprawdzić koszt dostawy: (1) wrzuć produkty do CzaroMarowego koszyka,
(2) przejdź do Koszyka i (3) wybierzesz kraj dostawy paczki.
Super! Chcę zobaczyć CzaroMarowe Bestsellery >
* dla paczki o wadze do 1 kg. Pełny cennik kosztów dostawy znajdziesz również tutaj.