Paradygmat psychotroniczny
Miejmy nadzieję że skończy się wreszcie absurdalna nagonka na psychotronikę, którą niektórzy ludzie urządzają w imię tzw. logiki. Takie zachowanie jest po prostu śmieszne i dowodzi jedynie niezrozumienia tego, czym jest logika. Powołujące się na nią osoby często nie przeszły odpowiedniego treningu by móc operować logicznymi kategoriami.
Jako systematycznie zgłębiający logikę twierdzę, że nie ma ani jednego momentu, w którym logika miałaby przeczyć psychotronice. Poza tym logika do poznania prawdy to za mało, i “ona sama” doskonale zdaje sobie z tego sprawę gdy uprawiana jest szczerze. Logika sama w sobie ma niewielkie znaczenie. Zastosowanie logiki polega na zastępowaniu tzw. zmiennych stałymi pozalogicznymi. Stałe pozalogiczne to nazwy i zdania innych nauk lub języka potocznego. Prawdziwość przesłanek rozstrzygana jest na poziomie pozalogicznym.
Nie ma żadnego momentu w logice, w metodologii nauk który przeciwstawiałby się psychotronice, chyba że uprawiamy ją mistyfikując, zaciemniając i zubożając tym samym jej treści.
W psychotronice wychodzimy od doświadczenia nie zaś od wiary. Wiara nie jest nam do niczego potrzebna, wystarczy obserwacja. NIEZWYKLE TRUDNO JEST SIĘ ODZWYCZAIĆ WIARY W CUDA i zaakceptować prawa natury, “inteligibilne prawa bytu”. Okazuje się to jednak konieczne. Cudem rzecz jasna możemy się posługiwać jako pojęciem, ale nie powinniśmy robić tego ściśle, co najwyżej romantycznie.
Psychotronika przynosi radykalnie inny obraz człowieka i człowieczeństwa. By móc go zaakceptować musimy przede wszystkim nauczyć się patrzeć na rzeczy, przestać myśleć teoriami. Paradygmat psychotroniki oznacza bowiem poszerzone ale nadal empiryczno-intelektualne doświadczenie.
Ars magica, czyli sztuka psychotroniki – Lech Emfazy Stefański






