Buddyzm w Tybecie
Istnieje kilka szkół buddyzmu tybetańskiego. Cztery główne szkoły (ningma, kagyu, sakja, gelug) opierają się na naukach Gautamy Siakjamuniego, znanego powszechnie jako „Budda”. Szkoła bon czerpie swoją tradycję od legendarnego Tenpy Shenraba Miwocze.
Mówi się, iż mistrz Padmasambhawa, który przyniósł buddyzm indyjski do Tybetu dokonał syntezy buddyjskiej jogi z bon, który był mocno zakorzeniony w tradycji tybetańskiej.Istnieją różnice pomiędzy bon a szkołami buddyzmu pochodzenia indyjskiego, w których przymiotem jest Gautama. Bon przede wszystkim głosi istnienie indywidualnej duszy, czyli „la”, które podlega wcieleniom (reinkarnacji) i zamieszkuje czakrę serca. Jest też poznawalne jako takie.
W świetle bon rozumie się nauki Gautamy inaczej niż popularnie. Gautama w bon odgrywa rolę bodhisattwy i w żadnym razie nie przypisuje się jego doktrynie nihilizmu, w który obfitują różne interpretacje różnych nauczycieli szkół tybetańskich – co najwyżej metodyczny agnostycyzm (doktryna nie-atmana jest doktryną teoriopoznawczą a nie metafizyczną).
Nauka Dalajlamy także zdaje się różnić od tradycyjnych nauk bon, choć nie ma to istotnego znaczenia dla praktyki bonpy (osoby uprawiającej bon). W bon istnieje powiedzenie, że lama jest ważniejszy od Buddy, co znaczy iż przekaz bon jest pozahistoryczny, nie wiąże go autorytet żadnego mistrza czy też księgi.
Dzięki temu przekaz bon pozostaje ciągle żywy.
Szkoły buddyzmu tybetańskiego nie zawsze są – jak bon – pragmatyczne. Spotkamy w nich niejednokrotnie wiele spekulatywnej filozofii. Bon całkowicie odcina się od nihilizmu i jest to kwestia, którą warto powtarzać wielokrotnie. Istnieje bowiem tendencja u ludzi zachodnich by identyfikować każdy buddyzm z nihilizmem. Pospolite zachodnie pojęcia na temat buddyzmu nie mają jednak odniesienia do rzeczywistości. Życie po śmierci według bon istnieje, istnieje wcielenie tej samej duszy, indywidualnej esencji w ciało, zachodzi tożsamość pomiędzy odradzającymi się istotami choć różnice mogą być znaczne w odczuwaniu subiektywnym – osobowość może się zmieniać, zmieniać się może „jaźń” (w jednym z jej znaczeń).
Musimy na samym początku wyraźnie podkreślić to, iż lamowie, w tym lama Tenzin Wangyal Rinpocze posługują się wieloznacznymi terminami, tak iż nieporozumienia z przekazem bon mają na ogół charakter semantyczny. Na gruncie zachodniej filozofii czy nauki takie nazwy jak „jaźń” nie są jednoznaczne, stąd powinniśmy już na starcie jasno to sobie powiedzieć, iż słowa są w stanie dokonać zmylenia i spowodować niejasności.
Być może tak samo ma się rzecz z innymi szkołami buddyzmu tybetańskiego – brak jednolitości znaczeń w zachodnim języku filozoficzno-naukowym nie ułatwia przekładu idei tybetańskich czy indyjskich.
Bon jednakże, będąc systemem pragmatycznym można opisać na podstawie doświadczeń z metodami, które pozwalają się stosować bez żadnej nadbudowy teoretycznej. Jak twierdzi lama Tenzin Wangyal Rinpocze: nauki nie są poglądami, które moglibyśmy gromadzić ale ścieżką, którą powinniśmy podążać.
Ateoretyzm bon polega na tym, iż każdemu pojęciu odpowiada desygnat odkrywany w doświadczeniu. Bon jest pod tym względem teorią naukową analogicznie do fizyki lub chemii. W bon nie istnieją pojęcia czysto abstrakcyjne, odnoszą się one do jakichś przedmiotów będących treścią doświadczenia lub do instruktaży ćwiczeń. Nazwy bon opisują to, co odkrywa adept w praktyce, nie stanowią efektu dedukcji ale są skutkami indukcji – jak to było wcześniej powiedziane.
Dlatego też w bon nie istnieje konieczność wiary. „Nie musicie wierzyć, możecie obserwować” powiedział Tenzin Wangyal Rinpocze podczas wywiadu dla czasopisma „Czwarty Wymiar” w podwarszawskim ośrodku Garuda. Lamowie bon prowadzą swoich uczniów drogą indukcji. Trudno stwierdzić to samo o innych szkołach buddyzmu. Zdaje się, iż zasadnicze rysy są te same, choć nauki Gautamy bywają praktykowane w związku z jakąś – w niektórych przypadkach wyraźnie nihilistyczną lub tak odbieraną – aksjomatyką.







Ciekawy tekst.
Tak przy okazji, nie zauważyłem nihilizmu, w jak to określiłeś, interpretacjach innych nauczycieli. Zawsze przecież mówi się, że nihilizm stanowi przeszkodę na ścieżce.
Może tylko nie zauważyłem…
Pozdrawiam